Według GUS w każdym z pierwszych trzech kwartałów 2025 roku rejestrowało się w Polsce od 85 do prawie 89 tysięcy nowych firm. Sklepów internetowych jest już prawie 75 tysięcy i co dzień przybywa mniej więcej sześć, a prawie każda z tych firm musi jakkolwiek pokazać swój produkt albo usługę, bo bez tego zwyczajnie nie sprzedaje.
Sklep przy tym nie potrzebuje jednego zdjęcia, tylko całego systemu treści: zdjęć każdego produktu, reklam, formatów na social media i wariantów do testowania, a co chwilę dochodzi do tego premiera, promocja, sezon, nowe opakowanie albo nowy kolor. Uwagi szuka się dziś na kilku kanałach naraz, więc na jeden produkt potrzeba coraz więcej materiałów.
Twórców, którzy robią to dobrze, jest w Polsce wciąż mało, a ci najlepsi mają zawalone kalendarze i dyktują stawki. Dlatego mniejsze marki albo przepłacają, albo wrzucają to, co mają pod ręką, często prosto z generatora i bez żadnej selekcji, czyli te plastikowe reklamy, które tak często widujesz. Firm jest naprawdę dużo, a tylko niewielka część z nich ma dobry i powtarzalny poziom materiałów, więc miejsca jest bardzo dużo.
I właśnie dlatego rozmowa z taką marką wygląda inaczej, niż się wydaje przed pierwszą wiadomością. Nie trzeba jej przekonywać, że potrzebuje contentu, bo wie to lepiej od ciebie, tylko pokazać, że zrobisz go lepiej, szybciej albo taniej niż to, co ma teraz. Wystarczy jedna z tych rzeczy, a wszystkie trzy naraz robią z ciebie naprawdę atrakcyjną ofertę.
Źródła: GUS, rejestracje przedsiębiorstw w I–III kwartale 2025 roku; Dun & Bradstreet Poland dla „Rzeczpospolitej”, dane o sklepach internetowych za 2025 rok.